Słoń Astronauta i basenowy plusk
Kliknij żeby posłuchać:
Część XV
Noc nad Słonym Wzgórzem była wyjątkowo ciepła, a księżyc świecił tak jasno, że srebrzyste dachy nowoczesnych domków wyglądały jak uśpione statki kosmiczne. Gdy tylko goście ułożyli się do snu w swojej pachnącej lasem pościeli, Soluś wyskoczył z Sali Zabaw prosto w objęcia letniej przygody.
– Dzisiaj zostanę zdobywcą wschodnich rubieży! – pomyślał radosny słoń, pędząc na zewnętrzny plac zabaw.
Zaczął od huśtawek, bujając się tak wysoko, że niemal dotykał gwiazd. Potem przetestował bujaki, bocianie gniazdo i z wielkim piskiem zjechał ze zjeżdżalni. Na torze sprawnościowym czuł się jak prawdziwy ninja, ale to, co najlepsze, zostawił na koniec. Karuzela! Soluś wskoczył na nią i zaczął się odpychać trąbą. Kręcił się coraz szybciej i szybciej... Świat wokół niego zamienił się w kolorową smugę.
Nagle – Ziuuuu! – Soluś wystrzelił z karuzeli niczym Buzz Astral ruszający na ratunek galaktyce! Przeleciał wysoko nad dachami luksusowych domków, machając uszami jak skrzydłami. Celował prosto w boisko do siatkówki, gdzie odbił się od siatki jak od trampoliny, przeleciał nad wygaszonym paleniskiem i... PLUUM! – wylądował z gigantyczną fontanną wody w samym środku podgrzewanego basenu.
Woda była cudownie ciepła i miękka. Soluś wynurzył się, parskając wesoło, i zobaczył Basię, która właśnie włączała basenowy odkurzacz. – To było wyjątkowo miękkie, ciepłe i mokre lądowanie, Solusiu! – zaśmiała się Basia, kręcąc głową. – Udało ci się, ale następnym razem na placu zabaw musisz być bardziej ostrożny, bo zamiast w basenie, wylądujesz na księżycu!
Soluś uśmiechnął się, otrzepał z wody i zanim wrócił do spania, zakradł się do domku „Stare Wierchy”. Pod poduszkę małego Antosia, który cały dzień marzył o lataniu, wsunął swoją pluszową podobiznę.
Czekajcie na kolejną bajkę, w której Soluś otrzyma zaproszenie do krainy karuzel i spotka nowych, zwariowanych przyjaciół!