Soluś i VIP-owska noc w Rabkolandzie
Kliknij żeby posłuchać:
Część XVI
Od kilku dni Soluś obserwował ze swojego kącika, jak Basia z radosnym uśmiechem wręcza najmłodszym gościom kolorowe karteczki. Dzieci na ich widok piszczały z zachwytu i podskakiwały pod sam sufit! Pewnego wieczoru, gdy w kompleksie zapanowała cisza, Soluś dopadł Kubę na tarasie i zapytał: – Kubo, co to za magiczne karteczki, które dają dzieciom tyle radości?
Kuba uśmiechnął się szeroko. – To bilety do Rabkolandu, największego rodzinnego parku rozrywki w naszej okolicy! Na Słonym Wzgórzu mamy specjalną ofertę dla naszych gości. A skoro o tym mowa... mam dla ciebie niespodziankę!
Okazało się, że postacie z Rabkolandu zaprosiły Solusia na wyjątkowe, nocne przedotwarcie sezonu 2026! Kuba odpalił auto i zawiózł rozemocjonowanego duszka prosto pod bramy parku. Tam już czekali na niego niezwykli gospodarze: wełnista Owieczka Irenka, uśmiechnięty Krokodyl Oskar, bzyczący Pan Trzmiel, łobuzerskie Skałuchy oraz wybuchowy Pan Krucabomba.
Zaczęło się prawdziwe szaleństwo! Soluś szybował w chmurach na Owcolocie, krzyczał z wrażenia na bujającej się Łodzi Wikinga, a potem uciekał przed Skałożercą. Razem z Panem Krucabombą kręcił się w jego Latającej Chacie, podziwiał Wieże Warzywne, a na Wiking Costerze jego uszy powiewały jak żagle. Odwiedził nawet upiorną, ale zabawną Wieżę Duch Duch.
Gdy Soluś i Pan Krucabomba wsiedli do gondoli potężnego Diabelskiego Młyna, słoń zapytał z podziwem: – Panie Krucabomba, ile tu jest tych wszystkich cudowności? Nigdy nie widziałem tylu atrakcji w jednym miejscu!
Pan Krucabomba, poprawiając swoją czapkę, uśmiechnął się dumnie:
– Widzisz, Solusiu, Rabkoland to nie jest zwykły park. Mamy tutaj aż sześć magicznych krain tematycznych, a w nich ponad 40 niesamowitych atrakcji! Mamy też Muzeum Rekordów i Osobliwości – miejsce dla prawdziwych poszukiwaczy niezwykłości!
Soluś słuchał z otwartą buzią, patrząc na migoczące światła Machinarium i Cyrku Luna. Gdy koło wyniosło ich na sam szczyt, dostrzegł znajomy, kojący blask Słonego Wzgórza.
– To mój dom – szepnął z miłością. – Wygląda stąd jak najpiękniejsza, nowoczesna osada.
Zabawa trwała do późnych godzin, ale w końcu nadszedł czas pożegnania. Soluś stanął przed swoimi nowymi przyjaciółmi. – To była najwspanialsza noc w moim życiu! Musicie mnie odwiedzić w moim królestwie! Na Słonym Wzgórzu mam dwupoziomową Salę Zabaw, szklaną podłogę i najpiękniejsze widoki na świecie. Obiecajcie, że kiedyś nas odwiedzicie!
Owieczka Irenka i Pan Krucabomba pokiwali głowami. – Na pewno wpadniemy na herbatkę, Solusiu! – zawołali.
Przy bramie czekał już Kuba. Soluś, zmęczony ale pełen wrażeń, natychmiast zasnął w drodze powrotnej. Gdy tylko dotarli na wzgórze, mały słoń resztką sił wdrapał się do jednego z apartamentów. Wiedział, że śpi tam mała Zosia, która jutro rano pojedzie do Rabkolandu. Cichutko wsunął pod jej poduszkę swoją pluszową podobiznę, by sny o sześciu krainach tematycznych towarzyszyły jej aż do śniadania.
Czekajcie na kolejną bajkę, w której Soluś odkryje zupełnie nową, pełną gier i tajemnic przestrzeń na Słonym Wzgórzu!